Bajka Pani Katarzyny Sz. z Warszawy

Przygody Pimpusia

Był sobie mały, śliczny kotek: PIMPUŚ. Pimpuś bardzo kochał swoją pańcię, Kasię, a Kasia kochała Pimpusia:
Dawała mu mleczko, jedzonko, bawiła się z nim, rzucała mu piłeczkę, drapała go za uszkiem i chodziła z nim na spacerki.
Pewnego dnia Kasia miała urodziny. Przyszły dwie babcie, dziadek, ciocie, koleżanki i przynieśli prezenty. Były też ciastka, czekoladki, kolorowe napoje i tort.
Wszyscy się świetnie bawili. Pimpuś też chciał. Podszedł do Kasi i powiedział:
– MIAUUU – czyli: Kasiu, pobaw się ze mną!
Ale Kasia zajęta urodzinami i gośćmi nie miała czasu. Powiedziała:
– PSIK, uciekaj na miejsce
Pimpusiowi było bardzo przykro. Obraził się. Pomyślał:
– Tak? To ja ucieknę i zobaczymy kto będzie tęsknił!!!
Wyszedł za bramę i poszedł sobie. Szedł drogą obok domków, drzew, koło łąki i śpiewał piosenkę:
„Choć jestem malutki
Idę sobie sam,
Bo ja jestem dzielny
I odwagę mam
Przez bór, przez las
Idę sobie sam
Bo j jestem dzielny
I odwagę mam”
I tak szedł i szedł, aż się zrobiło ciemno. Nagle zorientował się, że nie wie gdzie jest. Było ciemno, wkoło krzaki i drzewa i zrobiło mu się smutno, bo tęsknił z domem. Był w lesie. Sam. A on był głodny i pić mu się chciało… Nagle… co? Usłyszał jakiś straszny hałas. Drapanie? Skradanie? Sapanie? Czy to jakiś potwór?
– cześć
– kto to?
– to ja, tu, na drzewie – zobaczył rudą kitę, a potem pyszczek
– dzień dobry
– kto ty jesteś?
– Ja? Nie wiem… zgubiłem się.
– A lubisz chodzić po drzewach i skakać?
– Lubię
O, to Ty na pewno jesteś Wiewiórka. Choć do nas do domu na kolację.
– Dziękują, bardzo chętnie.
W domku w dziupli mama wiewiórka podała na kolację orzeszki.
– czemu nie jesz?
– Bo ja nie jadam orzeszków.
– Nie? To Ty nie możesz być wiewiórką. A co lubisz?
– Lubię mleczko…
– To może Ty jesteś sarenką? Zaprowadzę Cię do mamy sarenki.
– Dziękuję.
– Dzień dobry mamo sarenko. Przyprowadziłam zgubę.
– dzień dobry. A kto to?
– Chyba sarenka. Lubi mleczko.
– A lubisz młode listki?
– Niestety nie.
– Oj, to Ty nie jesteś sarenką. Może chodźmy do SOWY. Ona powinna coś wiedzieć.
I poszli wszyscy do mądrej Pani Sowy.
– Pani Sowo. Ten zwierzaczek zgubił się i nie wiemy kto to jest!
– Ho HOOO! Słyszałam, że ludzie z domku pod lasem szukają małego kotka. Może Ty jesteś tym kotkiem?
– MAIU! Tak, na pewno jestem kotkiem!
– To zawołajmy zajączki. One wiedzą gdzie Ci ludzie mieszkają i na pewno Cię zaprowadzą do domu.
– Bardzo dziękuję – powiedział uradowany Pimpuś.
Pimpuś z zajączkami, mamą wiewiórką, mamą sarenką i sową zaczęli iść w stronę domu przy lesie.
Nagle usłyszeli wołanie:
– PIMPUŚ! KICI KICI! PIMPUS!
To Kasia, jak się zorientowała, że Pimpuś sobie poszedł szybko pobiegła go szukać. Było jej przykro, że tak się zachowała. Przecie bardzo kochała Pimpusia. Kiedy go zobaczyła – wskoczył jej na ręce i mocno się przytulili.
– MIAU – czyli „już nigdy nie ucieknę, przepraszam”
– Oj Pimpusiu – powiedziała Kasia – już nigdy Cię tak nie przepędzę. Przepraszam. Kocham Cię.
– MIAU – czyli: „Kocham Cię”
I od tej pory Kasia zawsze była już przy Pimpusiu, a Pimpuś przy Kasi.

– KONIEC –